Moc w słabości się doskonali

„Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystus; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny”.

II List do Koryntian 12:9-10

Na pewno wszyscy znają słynne powiedzenie „Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”. Osobiście nie przepadam za takimi oklepanymi, nadużywanymi sloganami i pod kątem psychologicznym/filozoficznym na pewno mogłabym z niejedną osobą wdać się w ciekawą i zażartą dyskusję na temat zasadności i prawdziwości tego twierdzenia. Zazwyczaj poruszam tu na blogu tematy, za którymi idą emocje, a one, jak wiemy, bardzo wpływają na nasze poglądy. Każdy ma plecak, lub chociaż siatkę z Biedronki, jakichś przykrych doświadczeń i co więcej, każdy inaczej do nich podchodzi. Dla niektórych ta reklamówka będzie wywoływała gorszy ból pleców niż plecak trekkingowy o pojemności 70 litrów. Bez względu na to ile nosisz na swoich barkach, bardzo ważne jest czy w pewnym momencie zdecydujesz się przenieść cały ten bagaż na Kogoś, kto poniesie go za ciebie.

Jim Cymbala napisał: „Boży lud odkrywa, że najcenniejszy owoc wyrasta pośród przytłaczających trudności. Wiara najlepiej wzrasta podczas pochmurnych dni”. No i kurczę. Czy w świetle takiego stwierdzenia, powiedzenie „Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni” nie nabiera większego sensu? Patrząc na niego przez pryzmat próby wiary, można potraktować ten popularny cytat jako dość kompatybilny z tym, co mówi nam Biblia. W Liście do Rzymian 5:3-5 czytamy: „A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję, a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany”. Wobec tego – co mnie nie zabije, doda mi cierpliwości, doświadczenia, nadziei. Czy zatem można powiedzieć, że wzmocni?

Podobają mi się proste słowa Jima Hohnbergera: „Bóg często dopuszcza największe ciemności po to, by móc z nich wyratować i przypomnieć nam, że jest Wielkim Bogiem Wszechświata”. Amen! Z reguły dochodzi do pewnych spięć i nieporozumień, nawet wśród chrześcijan, gdy zaczyna się temat zła i Boga. Jak wiemy, Bóg nie zna zła. Nie zna, bo go nie czyni. Nie czyni go, ale jednak do niego dopuszcza. Wciąż często nie wiemy czemu. Wierzę i wiem jednak, że najczęściej właśnie po to, by nas wzmocnić, chociaż w chwili słabości na pewno nie chcemy tego dostrzec. Bruce Wilkinson napisał w swojej książce Tajemnice Krzewu Winnego: „Bóg nie dopuściłby bólu, gdyby za pomocą przyjemniejszych metod mógł uzyskać to samo”. To bardzo logiczne. W ogóle, polecam całą książkę tego autora, bo w znakomity sposób ukazuje postawę jaką winniśmy zachowywać w różnych chwilach słabości i ucisków.

List do Rzymian 8:18 zachęca: „Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić”. Dlatego też wciąż i wciąż wszelkie książki, kazania, nauczania wskazują nam postać Jezusa Chrystusa. „Patrz na Jezusa! Kieruj na niego swój wzrok”. Wszystko, co przeżywasz obecnie, mimo, że jest dla ciebie trudne, przeminie. Ciężko nam to przyswoić, bo chcemy widzieć efekty naszego zaufania Bogu teraz. Właśnie dlatego warto zgłębiać temat wytrwałości i cierpliwości.

I List Piotra 1:6-7: „Weselcie się z tego, mimo, że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus”. Mamy się weselić, naprawdę? Tak. Jak bardzo budująca jest postawa Piotra i Jana w 5 rozdziale Dziejów Apostolskich: „…A oni odchodzili sprzed oblicza Rady Najwyższej, radując się, że zostali uznani za godnych znosić zniewagę dla imienia jego (Jezusa)”. Ray Comfort napisał: „Bóg przeprowadza nas przez ogień, nie po to, by nas spalić, lecz by nas oczyścić. Przeprowadza nas przez wodę, nie po to, by nas zatopić, lecz by nas obmyć”. Serwuję wam tu dziś cytaty i fragmenty Pisma, nie dlatego, że jestem taka oczytana i mądra, lecz przez wiarę, dla was i dla siebie, ku zachęceniu, by przeczytać słowa, które przez wiarę mogą mnie i was wzmocnić. Tak się składa, że osobiście nie mam ostatnio najlepszego czasu w swoim życiu, chociaż bardzo pragnę i chociaż bardzo chcę, by Bóg wyrwał mnie z moich słabości, to się nie dzieje. Wierzę jednak, że nadejdzie dzień wytchnienia, gdy będę mogła chwalić Go za rzeczy, których dokonał w moim życiu.

Jakub pisze w swoim liście: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary wasze sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków”.

Tymi słowami, życzę zarówno wam jak i sobie, byśmy mimo prób, zniechęcenia, strachu, lęku, smutku i innych doświadczeń, znajdowali siłę w Jedynym, który może nam ją dać. To ON wzmacnia.

Z Bogiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: